Szpital. Trzy bolesne historie.

…metafora krwi…

***

Maks czuł się coraz gorzej. Jeżdżenie rowerem powoli przechodziło w zmęczenie. Gdy już prawie nie mógł wejść na drugie piętro, przestraszył się na dobre. Rutynowe badania krwi wykazały stan zapalny. Powrót dawnej choroby stawów, ale do tego jeszcze doszedł guz, wielkości dużego orzecha laskowego, okrągły, twardy, wyczuwalny palcami. Wyrósł na przyusznej śliniance.

Dalsze wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Biopsja. Diagnoza. Operacja. Chirurgiczne cięcie twarzy i szyi, obok nerwu trójdzielnego. Zaraz po wybudzeniu czuł się dramatycznie źle. Nieustanne torsje potęgowane wrażeniem jakoby wcześniej napił się benzyny, bandaże wokoło całej głowy oraz prawie brak możliwości ruchu nastroiły go cmentarnie. Żył, ale bez wiary.

Czytaj dalej Szpital. Trzy bolesne historie.