Aziewicz Tadeusz. Poseł nieustający…

Przypomniała mi się dzisiaj pewna opowiastka z początków Solidarności 1981 roku. Przyjaciel mojego taty w latach siedemdziesiątych bawił jakiś czas w Nowej Zelandii. Zachwycony tym krajem mówił mniej więcej tak – premier chodzi ulicami Wellington w krótkich spodenkach, bo ciepło jest bardzo, z przechodniami rozmawia, a na jego twarzy to nawet i uśmiech gości.

Do dzisiaj tkwi w mojej pamięci ów „ludzki” nowozelandzki premier pan. Oczami wyobraźni widzę jego uśmiech, widzę jego krótkie spodenki i zastanawiam się, jak taki „ludzki pan‟ z końca świata mógłby wyglądać na tle naszych „gigantów” polityki, gdyby się pośród nich przechadzał…?

Czytaj dalej Aziewicz Tadeusz. Poseł nieustający…