Pogotowie. Trzy krótkie historie…

***
Telefon dzwonił długo, raz że wszystkie karetki gdzieś
po interwencjach się błąkały, a dwa, pełno ludzi w izbie
przyjęć. W końcu Adam wrócił z wyjazdu do chorego dziecka. Młody
początkujący lekarz. Jeszcze wrażliwy, jeszcze cieńkoskórny.

– Panie doktorze, Panie doktorze, proszę, tutaj taka sprawa,
dziesiąte piętro, rozległy zawał serca, a pacjentka podobno
bardzo ciężka – coś takiego, zamyślił się Adam. Nie
przypuszczał jeszcze, co go spotka, gdy już gnali na sygnale w
stronę blokowiska. Potem z dwójką sanitariuszy windą do góry.
Dzwonek. Drzwi otwiera przerażona dziewczyna.


Czytaj dalej Pogotowie. Trzy krótkie historie…