Płażyński Maciej. Marszałek…

Maciej Płażyński

Tekst nigdzie nie publikowany, dlatego, że tekst zdecydowanie niechciany i niepożądany. Bo Pan Płażyński nie żyje. Bo o umarłych nie można źle pisać czy mówić, cokolwiek ma to oznaczać… Bo syn startuje w wyborach, a jak startuje, to tym tekstem niby mu się przeszkodzi. Bo Pan Płażyński to postać pomnikowa, postać wielka, a jak tak, no to nie piszemy nic kontrowersyjnego, nie publikujemy, nie informujemy, i tak dalej. Jeśli tak, to czy kroczymy dobrą drogą,stając się oportunistami? Czy prawda może boleć?

Czytaj dalej Płażyński Maciej. Marszałek…

Aziewicz Tadeusz. Poseł nieustający…

Przypomniała mi się dzisiaj pewna opowiastka z początków Solidarności 1981 roku. Przyjaciel mojego taty w latach siedemdziesiątych bawił jakiś czas w Nowej Zelandii. Zachwycony tym krajem mówił mniej więcej tak – premier chodzi ulicami Wellington w krótkich spodenkach, bo ciepło jest bardzo, z przechodniami rozmawia, a na jego twarzy to nawet i uśmiech gości.

Do dzisiaj tkwi w mojej pamięci ów „ludzki” nowozelandzki premier pan. Oczami wyobraźni widzę jego uśmiech, widzę jego krótkie spodenki i zastanawiam się, jak taki „ludzki pan‟ z końca świata mógłby wyglądać na tle naszych „gigantów” polityki, gdyby się pośród nich przechadzał…?

Czytaj dalej Aziewicz Tadeusz. Poseł nieustający…

Janusz Śniadek. Członek związku. Członek partii.

Śniadek, Janusz Śniadek węglem

Za parę lat minie trzecia dekada Trzeciej RP. Przez polską scenę polityczną przewinęło się w tym czasie mnóstwo osobowości, jednak bardzo mało autorytetów, niestety! Któż pamięta, na przykład takich politykierów, jak panowie Królowie z Unii Wolności oraz z Konfederacji Polski Niepodległej? Kto pamięta Pana Potockiego? Stawał on w szranki przepychanki z posłem Kamińskim na sejmowym korytarzu i chyba głównie z tego zasłynął, a dzisiaj zalega w politycznym niebycie. Kto pamięta kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Jana Łopuszańskiego? Mnóstwo, ale to mnóstwo „osobistości‟ można znaleźć w polityce, które bywały na salonach lokując się na najobszerniejszych kanapach, a dzisiaj wszelki słuch po nich zaginął. Błyszczały owe „osobistości‟, głosiły prawdy jedyne i objawione, by za moment, na zawsze popaść w polityczny niebyt. To wszystko jasne jest, ale rodzi się też pytanie, jeżeli człowieku do polityki człowieku, to powiedz nam wszystkim uczciwie, po co? Czy zrobić coś dla kraju, dla swoich rodaków, dla dobra wspólnego, czy może raczej coś dla siebie, albo gorzej jeszcze, wysłużyć się obcemu, za pieniądze się sprzedać…?

Czytaj dalej Janusz Śniadek. Członek związku. Członek partii.