Szpital. Trzy bolesne historie.

…metafora krwi…

***

Maks czuł się coraz gorzej. Jeżdżenie rowerem powoli przechodziło w zmęczenie. Gdy już prawie nie mógł wejść na drugie piętro, przestraszył się na dobre. Rutynowe badania krwi wykazały stan zapalny. Powrót dawnej choroby stawów, ale do tego jeszcze doszedł guz, wielkości dużego orzecha laskowego, okrągły, twardy, wyczuwalny palcami. Wyrósł na przyusznej śliniance.

Dalsze wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Biopsja.
Diagnoza. Operacja. Chirurgiczne cięcie twarzy i szyi, obok nerwu
trójdzielnego. Zaraz po wybudzeniu czuł się dramatycznie źle.
Nieustanne torsje potęgowane wrażeniem jakoby wcześniej napił się
benzyny, bandaże wokoło całej głowy oraz prawie brak możliwości
ruchu nastroiły go cmentarnie. Żył, ale bez wiary.


Czytaj dalej Szpital. Trzy bolesne historie.

Pogotowie. Trzy krótkie historie…

***
Telefon dzwonił długo, raz że wszystkie karetki gdzieś
po interwencjach się błąkały, a dwa, pełno ludzi w izbie
przyjęć. W końcu Adam wrócił z wyjazdu do chorego dziecka. Młody
początkujący lekarz. Jeszcze wrażliwy, jeszcze cieńkoskórny.

– Panie doktorze, Panie doktorze, proszę, tutaj taka sprawa,
dziesiąte piętro, rozległy zawał serca, a pacjentka podobno
bardzo ciężka – coś takiego, zamyślił się Adam. Nie
przypuszczał jeszcze, co go spotka, gdy już gnali na sygnale w
stronę blokowiska. Potem z dwójką sanitariuszy windą do góry.
Dzwonek. Drzwi otwiera przerażona dziewczyna.


Czytaj dalej Pogotowie. Trzy krótkie historie…

Ziemia wszystko wyciągnie…

Gdy minęło ponad 50 lat z życia Tadzia, postanowił rzucić kochającą żonę, syna, dom, aby ruszyć na podbój Ameryki. Wylądował w Detroit. Natychmiast wkręcił go wir pracy. O Polsce przestał myśleć, wszystko za sobą zostawił. Wszystko co miał. Począł życie nowe amerykańskie.

Mijały lata. Żona zapomniała, ale syn nie. Prosił ojca o powrót. Latał do niego. Bilety lotnicze na powrót kupował. Wszystko na nic. Tylko straty materialne oraz problematyczne zwiedzanie upadłego Detroit.


Czytaj dalej Ziemia wszystko wyciągnie…

Kancelaria. Trzy proste historie.

***
Kol posiadał biura w pięknej, olbrzymiej, poniemieckiej willi, w starej dzielnicy miasta porośniętej jeszcze starszymi dębami. To praktykujący adwokat nie będący pierwszej już młodości, aczkolwiek z ogromnym doświadczeniem i prawniczym nerwem. Codziennie pod dachem jego kancelarii ścierało się dobro ze złem, na tej śmiesznej wadze człowieczej sprawiedliwości.


Czytaj dalej Kancelaria. Trzy proste historie.